16.01.2009. O.T.Rondo Słupsk godz. 19:00
Ludomir Franczak- performance, video
Emiter- audio live
Zapraszam
Wszystko dzieje się symultanicznie. Dzisiaj na Węgrzech święto narodowe z okazji rewolucji 1956r. A my kilka dni temu, z Moniką, weszliśmy do kamienicy przy Üllöi ut. 64. Tam wiódł ostatni ślad Erpfa- adres gabinetu z książki telefonicznej właśnie z 56r. Pani portierka była zbyt młoda, żeby cokolwiek pamiętać, ale posadę odziedziczyła po babce, która w spadku zostawiła jej książki lokatorów. Obiecała poszukać doktora. Nie przeszliśmy 20m, gdy zdyszana dogoniła nas. Przed kamienicą czekała starsza pani- owszem pamięta Erpfa- miał żonę, dwie córki, oraz gabinet pod trójką. Podczas rewolucji jedną z córek sfotografowano na ulicy. Rodzina w obawie o jej życie uciekła z kraju. Najpierw wyjechała żona z córkami, potem Karoly. Gdzie?- nie wiadomo. Może do Austrii, a może do Niemiec. A może w ogóle za ocean. Nic pewnego nie da się powiedzieć...
W ten oto sposób, z ostatnimi dniami pobytu w Budapeszcie, urywa się trop węgierski. Co prawda Erpf Karoly w 1988r. dostał złoty dyplom Akademii Medycznej, ale to jedyny ślad.

21-go października w KINO w Budapeszcie (Szent Istvan krt.16) odbyła się premiera performance ERFT.
Projekt ERFT dotyczy wojennych losów mojej babci- Józefy Wandy Kraus (wcześniej Franczak), z domu Filipczakówny. Babcia przed wojną, wraz ze swoją rodziną mieszkała w Dolinie i w Kałuszu pod Lwowem. Całość projektu opiera się na tajemnicy rodzinnej, którą babcia powierzyła mojemu ojcu.
Efektem jest multimedialny spektakl, w którym pomieszane zostały media dźwiękowe, teatralne, wizualne i historyczne. Opowiada on historię Wandy. Mówi o wojnie i jej wpływie na nasze losy- nie poprzez żołnierzy przesuwających się po mapie Europy, ale osobistą historię mojej babci i jej córki.
Performance video- Ludomir Franczak
Muzyka- Emiter
Organizator- IMPEX, Budapest
Projekt zrealizowany w ramach programu Art in residence finansowanego przez Fundusz Wyszehradzki








06.10
Tak wyląda historia babci, a raczej jedna z jej wersji. W międzyczasie spotkałem się z rodziną, po rozmowach ustaliliśmy, że może to być Erpf Karoly. Ciocia jest pewna, że to był Karol- tak w domu się o nim mówiło. Wanda mówiła podobno, że to “brzydkie nazwisko”, takie “Pff, pff...”.

Egy reggelen, amikor már úgy döntött, hogy összeköltözik az orvossal, a tábort "becsomagolták", és átszállítottak mindent Duna-almásra. Innen marhavagonokban Wandát és Bożenát a többi nővel és gyerekkel együtt Strasshof-ba, ausztriába küldték. A terhessége előrehaladott volta miatt Wanda a barakokat takarította. Végül Dessauban kötöttek ki. Ott jött a világra 1945 márciusában az apám Antoni Franczak. A tábor felszabadulása után Wanda a gyerekekkel visszajutott Lengyelországba.


Kazik był inżynierem w kopalni soli. 12.01.1942r. Gestapo zabrało równocześnie jego- z pracy i Wandę- z domu. Żadne z nich nie wiedziało o aresztowaniu drugiego. Po całodniowym przesłuchaniu zwolniono Wandę. Gdy wróciła do domu okazało się, że Kazika nie ma. Nigdy więcej go nie zobaczyła. Nie wiadomo do końca, co się z nim stało. Chodziła na Gestapo pytać się o męża, wreszcie usłyszała: “Pani taka młoda i piękna. Niech Pani sobie nie marnuje życia. I niech się Pani nie pyta, co się stało z Pani mężem.”
Podobno Kazika przewieziono do więzienia w Stanisławowie. Po wojnie znaleziono tam ciała ludzi zamurowanych żywcem, na stojąco z małym otworem na powietrze.
W więzieniu tym, podobno w celi z Kazikiem był jeden Ukrainiec. On twierdził, że w kwietniu, w Wielki Piątek, wywołano Kazika. Później, leżąc z głową przy oknie, widział go na dziedzińcu, wraz z innymi więźniami rozebranego do naga. Rozstrzelano tam wszystkich.
Kazik mérnök volt a sóbányábn. 1942 január 12-én a Gestapo elvitte őt a munkahelyéről, Wandát pedig a házból. Egyikük sem tudott a letartóztatásról. Az egész napos kihallgatás után Wandát elengedték. Amikor visszatért a házba kiderült, hogy Kazik nincs meg. Soha többé nem látta őt. Nem tudni mi történt vele. Wanda járt a Gestapohoz és kérdezősködött a férje után, míg egyszer csak meghallotta: " A hölgy annyira szép és fiatal. Asszonyom, ne vesztegesse el az életét! És ne kérdezősködjön arról, hogy mi történt a férjével."

1938 június 4.-én Wanda feleségül ment Kazimierz Franczakhoz. Az esküvőt a varsói Megváltó templomában tartották, és viszonylag szerény volt. Az esküvő után Wanda és Kazik a Lay család kőházba költöztek, Kałuszba, a Halicka utca 11-be. Kazimierz mérnök volt a közeli sóbányában, Wanda pedig a háztartást vezette és parancsnok volt a Strzelce nevű szervezetben, társasági ember volt. Gyakran utaztak a közeli Dolinába, túráztak a hegyekben, vadásztak, síeltek.
22.08
Byliśmy dzisiaj na Zugligeti ut. Zupełnie inny świat- góry, wyciąg krzesełkowy, powietrze już jesienne. Wokół dużo starych, wielkich willi. Czuć było zapach dawnych czasów. Wanda, Erbst, jego rodzina, obóz, Bożenka. Coś takiego wisiało w powietrzu- jakbyśmy byli blisko, dotykali kawałka tajemnicy, która tak bardzo się broni przed odkryciem.

Voltunk ma a Zugligeti úton. Teljesen más világ - hegyek, libegő, alevegő már őszies. Körben sok öreg nagy villa. Érezni lehetett a régiidők illatát. Wanda, Erbst és családja, a menekülttábor, Bozenka.Valami ilyesmi lógott a levegőben - mintha közel volnánk,megérintenénk a titok darabkáit, a titokét, amely annyira védi magát afeltárástól.Vasárnap beszélgettünk Ernest Niżałowskival - pilóta volt a másodikvilágháborúban és Zugligetbe internálták. Megadta a címet - mesélte,hogy a táborral szemben volt egy étterem, az Arany Sas. Állítólag amenekültek leültek a tábor kerítése mellett és énekeltek, azétteremből pedig cserében a rács alatt átcsempésztek nekik egy-együveg bort. Elképzeltem Wandát. emlékszem a családi ünnepekre, amikorgyerek voltam, ő elővette a gitárt amin fém húrok voltak, és lembergidalokat énekelt.
21.08

17.08
